Recenzja „JADWIGI” Roberta Stawskiego (Teraz Teatr)

DSC_5631 copy„Mamo ja mam 36 lat i muszę się w końcu usamodzielnić!”, czyli recenzja najnowszej premiery Teatru XL okiem Roberta Stawskiego. Witamy nowego recenzenta w redakcji TerazTeatr.pl

Życie dorosłego syna pod jednym dachem z matką, nie należy do normalnych z kilku powodów. Jeden z nich, to szyderstwa ze strony ludzi nierozumiejących sytuacji, w której osiągając pewien wiek, nie wyszedłeś z domu do samodzielności. Inny – Twój własny strach przed podjęciem życiowych decyzji, mogących zakończyć czas wygodnego egzystowania z obiadem, praniem i pełną lodówką, o które nie musisz się martwić. Jednakże jakakolwiek nie byłaby tego przyczyna, patrząc na nią z boku, w pierwszej chwili wywoła nasz śmiech. Czy aby słusznie? A jaką mamy pewność, że dziecko nie stało się zakładnikiem własnych nadopiekuńczych rodziców i tkwi w tej kuriozalnej rzeczywistości w wyniku ich manipulacji?

Jadwiga od wielu lat samotnie wychowuje jedynego syna Jacka. Kocha go nad życie, stara się by niczego mu nie brakowało, ale jednocześnie nie potrafi pogodzić się z faktem, że jest już dorosły i ma prawo do samodzielnych decyzji. Nadal uważa, że bez jej pomocy i opieki nie poradzi sobie w życiu. Ciągle krytykuje jego rzekomo beznadziejną pracę, a także nową miłość chłopaka – Marlenę, której nawet nie ma zamiaru poznać. Jest przekonana, że dziewczyna ma złe intencje i na pewno nie jest właściwą kandydatką na życiową partnerkę. Ale Jacek nie zmierz dalej tkwić w rodzinnej paranoi, a jego największym marzeniem jest wreszcie się usamodzielnić. Nadzieją na zmianę stają się nieoczekiwane zaloty do Jadwigi ze strony listonosza Antoniego, który szybko obnaża charakterologiczne słabości pani domu, skutecznie ją uwodząc. Kolejne zdarzania następują błyskawicznie i zaskakują samych bohaterów. Czy aby jednak będą pozytywne w skutkach, chociażby dla Jacka?

Niecodzienna scena Teatru XL w jednym z technicznych pomieszczeń Stadionu Narodowego w Warszawie (mało kto w ogóle wie o jej istnieniu), rozbudza wyobraźnię jeszcze przed spektaklem. W zaaranżowanych na potrzeby teatru kuluarach, wyraźnie słychać dyskusje zaintrygowanych widzów na temat miejsca, obsady, jakości przedstawienia i słuszności miejsca powstania tej niecodziennej instytucji kultury. Faktycznie zarówno oprawa, jak i scenografia odznaczają się minimalistyczną formą, adekwatną do surowości wnętrza. Odwrotnie do samej sztuki, koncepcji reżysera Andrea de la Cruz i gry aktorów (słowa uznania dla znanej głownie z dubbingów Miriam Aleksandrowicz w roli tytułowej), które stawiają „Jadwigę” w czołówce komedii, jakie można obecnie zobaczyć niekoniecznie na deskach stołecznych teatrów. Żywa akcja, płynne przenikanie się kolejnych scen dramatu oraz współczesne dialogi pełne słownych gagów, wywołują u widzów salwy radości od początku przedstawienia do samego końca. Relaks i rozrywka gwarantowana, choć niejednokrotnie będzie to nasz śmiech przez czyjeś łzy.

Subiektywnej oceny dokonał dla Was: Robert Stawski
Czerwiec 2015

 

Zródło:

http://www.terazteatr.pl/aktualnosci/jadwiga-recenzja,1873